Kuchnia blogerki Cat&Cook zyskała nowe oblicze ze szlachetnego kamienia

Kuchnia blogerki Cat&Cook zyskała nowe oblicze ze szlachetnego kamienia
  • Save

 

Kto lubi dobre jedzenie, zna Cat&Cook. Znana blogerka i miłośniczka kotów Ivana Jindřichová jest autorką już dwóch świetnych książek kucharskich. Niedawno jej kocia rodzina powiększyła się o Miňonkę i Laskonkę, już niedługo pojawi się również nowa książka kucharska. Kuchnia to jej główne pole walki, a miłość do dobrego jedzenia to główny silnik napędowy. „Im więcej nas będzie, miłośników jedzenia, tym bardziej rozpropagujemy ideę tradycyjnego gotowania.“ Dlatego właśnie gotuje, piecze i promuje tę umiejętność dalej. I świetnie jej to wychodzi!

 

PRZED

  • Save

PO

  • Save

 

Wszystkie wspaniałe przepisy na blog i do książki kucharskiej powstają właśnie tutaj, w tej kuchni, która przeszła niedawno sporą metamorfozę. Oceńcie sami, jaką różnicę robi „zwykła” wymiana blatu kuchennego.

 

Zacznijmy od początku, skąd się wzięła Pani miłość do gotowania i pomysł na to, by zarabiać w ten sposób na życie?

Do gotowania ciągnie mnie od małego, to taka pasja, którą odkryłam w pierwszej klasie. Zapraszałam wtedy koleżanki na jajecznicę po francusku. Najpierw korzystałam z wiedzy mamy i babci, a podczas studiów dokształcałam się w przepisach kuchni zagranicznej. Gotowałam jak dama, poznawałam nowe produkty oraz tradycyjne dania kuchni świata. Wszystko pokazywałam na swoim prywatnym koncie na Facebooku.

Nigdy nie myślałam o tym, żeby się utrzymywać z gotowania, to przyszło samo, w jakiś taki naturalny sposób. Kiedyś pracowałam jako Event Manager w jednej szkole gotowania i tak to się zaczęło. Było to w samym sercu praskiej gastronomii, a stąd był już tylko mały krok do założenia bloga o gotowaniu.  A w końcu mój przyjaciel Martin podarował mi domenę internetową i tak to się zaczęło. Bardzo intensywnie pracowałam nad blogiem przez trzy lata, poświęcając cały swój wolny czas i życie prywatne, ale było to na prawdę fantastyczne doświadczenie. Nagle okazało się, że mam realny wpływ na coraz szersze grono odbiorców, a o tym właśnie marzyłam. W 2018 roku zdecydowałam się rzucić pracę i zacząć prowadzić bloga na pełny etat. Od tego czasu wydałam dwie książki kucharskie, pracuję już nad kolejną i codziennie sobie powtarzam, jaka jestem szczęśliwa, że zdecydowałam się wyjść poza swoją strefę komfortu i zacząć żyć na własną rękę. 🙂

A skąd miłość do kotów?

Jeśli chodzi o koty, to ciągnie mnie do nich od małego. Zbierałam porcelanowe koty, pluszowe, miałam cały pokój kotów. Marzyłam o prawdziwym, żywym kocie i wiedziałam, że na pewno jednego sobie kupię. Marzenie udało się spełnić po 16 latach, kiedy dostałam persa. Nazwałam go Minda, po prostu nie dało się inaczej, od zawsze mówiłam do każdego kota Mindo i weszło mi to po prostu w krew. J Minda zainspirowała mnie do nazwania bloga Cat & Cook, doskonała para. Kot opuścił nas niestety po 10 latach z powodu niewydolności nerek. Kilka miesięcy przed jej śmiercią postanowiłam wydać książkę kucharską z dedykacją dla niej. Jestem bardzo szczęśliwa, że mam takie piękne wspomnienia z nią związane. Mindičkę zastąpiła mi brytyjska kotka Miňonka, na cześć której w zeszłym roku wydałam książkę kucharską jako wspomnienie tego kociego okresu, w tym roku do zespołu dołączyła syberyjska kotka Laskonka.

 

 

„Chętnie kupuję dobrej jakości mięso i warzywa od rolników, jajka od szczęśliwych kur, prawdziwą wanilię, mikro zioła do zdobienia itp. Te podstawowe produkty, z których powstaje potrawa, są dla mnie najważniejsze.“

 

Ile trwa przygotowanie jednego przepisu na blog?

To trwa sporo czasu. Najpierw muszę zdecydować, co chcę ugotować – to zależy od sezonu, dostępnych produktów, czego oczekują odwiedzający mój blog itp. To trwa około godziny. Później długie godziny spędzone na szperaniu w Internecie, w książkach kucharskich itp. Szukam historii danego przepisu, by zrozumieć, jakich produktów powinnam użyć, byi właściwie zrozumieć sam przepis, sięgając jego tradycji. To trwa około trzech godzin. Na brudno robię notatkę przepisu dla siebie, trwa to około godziny, następnie szukam odpowiednich produktów. Najczęściej nie znajduję ich w jednym sklepie, więc jadę do kilku dostawców. Chętnie kupuję dobrej jakości mięso i warzywa od rolników, jajka od szczęśliwych kur, prawdziwą wanilię, mikro zioła do zdobienia itp. Te podstawowe produkty, z których powstaje potrawa, są dla mnie najważniejsze. Jeśli wszystko dobrze idzie, w dwie godziny mam zrobione zakupy. Później wszystko zależy od czasu gotowania/pieczenia potrawy. Ponieważ przygotowaniom i studiowaniu przepisu poświęcam bardzo dużo czasu, zwykle udaje mi się wszystko już za pierwszym razem. To wszystko zależy oczywiście od przepisu, ale trwa to około 3 godzin – wprowadzam i zapisuję zmiany itp. Po przygotowaniu jedzenia od razu robię zdjęcia. Muszę wszystko zaplanować w taki sposób, by było dostępne dzienne światło. Nigdy nie robię zdjęć przy sztucznym świetle. Same zdjęcia trwają około dwóch, ponad dwie godziny. Jeśli robię zdjęcia również podczas gotowania, to oczywiście wszystko trwa dłużej. Jak już zrobię zdjęcia, ze świeżą głową siadam do komputera i piszę przepis od nowa tak, by był zrozumiały dla ludzi. Przepisy piszę bardzo szczegółowo, by na prawdę każdy dał radę na ich podstawie ugotować daną potrawę. Na tym etapie spędzam często nawet trzy godziny. W przepisie umieszczam różne wskazówki i dodatkowe rady. Kiedy już wszystko spiszę, biorę się za postprodukcję zdjęć. Pobieram je z karty pamięci na komputer, wybieram kilka najlepszych zdjęć (z 60 zdjęć zwykle wybieram około 10-15), poprawiam je tak, by cieszyły oko. To z kolei kolejne 2-3 godziny. Teraz pozostaje już tylko wgrać przepis i zdjęcia na blog oraz poinformować ludzi na Instagramie i Facebooku. To kolejne dwie godziny. Suma summarum to razem około 19 godzin. W przypadku zup i łatwiejszych przepisów trwa to oczywiście krócej, ale w przypadku tortów i innych bardziej złożonych przepisów czasami nawet dłużej. 🙂

 

  • Save

Przepisy piszę bardzo szczegółowo, by na prawdę każdy dał radę na ich podstawie ugotować daną potrawę.

 

Skąd czerpie Pani inspirację do gotowania?

Przede wszystkim z sezonu, który trwa. Staram się wyczuć produkty sezonowe, wiosną na przykład bardzo cieszę się na szparagi, latem na truskawki, jesienią na śliwki, a zimą robię wypieki z jabłkami.  Inspiracje wizualne to przede wszystkim Pinterest, na którym mogłabym spędzić całe godziny. Czasami inspiracją jest dla mnie moja lodówka, nie lubię wyrzucać jedzenia, dlatego staram się zużyć wszystko do ostatniego okruszka.

Czy nigdy nie ma Pani „kryzysu” i nie dopada Panią chęć wyłączyć kuchenkę i zamówić pizzę?? 🙂

Pizzę kocham! J Nie zamawiam jej, ale mam ulubione miejsca, w których przygotowują prawdziwą pizzę neapolitańską, tam czasami chodzimy. Kiedy jesteśmy w domu wolę gotować. Sprawia mi to radość i korzystam z tego. To moja życiowa pasja. Kiedy wyjeżdżam na urlop i przez dłuższy czas nie gotuję, mam już syndrom abstynenta i pełny zeszyt nowych przepisów, które muszę przygotować!

 

Jakie elementy zdecydowały o wyborze kuchni przez Panią?

W naszym mieszkaniu kuchnia w projekcie była strasznie mała. Od samego początku wiedziałam, że muszę to zmienić. Zmniejszyłam pokój dzienny i powiększyłam kuchnię. Dużo czasu spędziłam zastanawiając się nad doborem miejsc do przechowywania, różnej wielkości. Bardzo istotna była dla mnie również praktyczna strona kuchni. Chciałam też żeby kuchnia była ładna wizualnie, dlatego na przykład ściągnęłam z USA mosiężne uchwyty, których u nas nie da się kupić.

Co się Pani podoba w kuchni, a co wolałaby Pani zmienić?

Pierwotnie w kuchni miałam wyspę. Ostatecznie jednak zrezygnowałam z niej, ponieważ pomieszczenie robiło wrażenie bardzo wypełnionego. Zamiast wyspy postawiłam drewniany stół i kuchnia od razu nabrała wrażenia przestronniejszego pomieszczenia. Brakujące miejsca do przechowywania uzupełniłam później o kredens, który świetnie nadaje się również do robienia zdjęć. 🙂

 

  • Save

 

Blat kupowałam „tylko na chwilę”, zanim zdecyduję, jaki materiał mi pasuje. Zrobiło się z tego 2,5 roku z tymczasowym blatem bez okleiny. Nawet sobie Pan nie wyobraża, jak się cieszyłam na nowy blat i okleinę!

 

 

Który kolor z kolekcji Technistone Pani wybrała i dlaczego?

Wybrałam odcień TechniStone® Crystal Calacatta Silva. Kocham wszystko, co jest związane z marmurem, to było dla mnie po prostu oczywiste! Muszę przyznać, że Technistone ma całą paletę pięknych, eleganckich i trendy projektów. Mogłabym mieć przynajmniej trzy takie kuchnie! 🙂

Jakie plany i pomysły na przyszłość?

W tym roku planuję wydać trzecią książkę kucharską, tym razem pełną słodkości, tradycyjnych przepisów kuchni czeskiej i zagranicznej. 🙂  Tegoroczne plany związane z podróżami i ślubem niestety z uwagi na obecną sytuację odeszły na bok. W głowie mam oczywiście wiele innych planów, których póki co nie chcę zdradzać, żeby nie zapeszać. 🙂

 

Zobacz metamorfozę kuchni Cat&Cook na Facebooku i Instagramie. Zainspiruj się przepisami z bloga: https://catandcook.cz/